PROBLEMY  NARODOWOŚCIOWE

W LATACH 1920 – 1939

 

         Stosunki pomiędzy władzą a ludnością układały się dobrze . Natomiast źle układały się stosunki pomiędzy mieszkańcami Podwilka a mieszkańcami okolicznych wsi Spytkowice , Skawa , Raba . Dużo mieszkańców ze Spytkowic używało wulgarnych słów pod adresem mieszkańców Podwilka . Rolnicy z naszej wsi , gdy zajechali furmanka na jarmark do Rabki , to okradano ich z uprzęży konnej , lejce i. t. p. W latach trzydziestych utworzyła się w Spytkowicach grupa groźnych chuliganów , którzy przychodzili na zabawy czy wesela do naszej wsi .

         Wywoływali awantury , wyciągali noże z kieszeni i rozbijali uroczystość . Spytkowianie jadąc furmanką z jarmarku z Jabłonki w stanie nietrzeźwym przeklinali orawców , często kopali nogami do drzwi w domach położonych blisko drogi . Najbardziej byli poszkodowani mieszkańcy z roli Makuchowej , Krpcowej i Psiarni .

         Wreszcie końcem lipca rozegrał się dramat w naszej wsi .

Herszci bandy chuligańskiej ze Spytkowic Ludwik Karcz lat 28 i Władysław Skawiniak lat 25 przyjechali furmanką od strony Orawki i zatrzymali się w roli Makuchowej koło sklepu . Wyciągnęli z kieszeni noże , którymi straszyli przechodniów . Byli w stanie nietrzeźwym . Później furmanką podjechali około 30 metrów i zatrzymali się w podwórzu Ignacego Papieża , który mieszkał tuż koło drogi . Uzbroili się w potężne kije i głośno krzyczeli , że zabiją dwóch lub trzech orawców i pojadą do domu .

Zaatakowali Ignacego Papieża , który wówczas znajdował się w oborze . Widząc to sąsiedzi Jan Ryś i Józef Chowaniec ( mój ojciec) przyszli z pomocą sąsiadowi . Gdy rozpoczęła się walka twardymi kijami niespodziewanie sąsiad Florian Supergan (lat około sześćdziesiąt) silnie uderzył z tyłu potężnym kijem Ludwika Karcza , który doznał lekkiego wstrząsu mózgu , zachwiał się na nogach i rozpoczął ucieczkę . Widząc to jego kolega zrobił to samo i obydwaj uciekli drogą w stronę Spytkowic , pozostawiając konia i wóz . Po przejściu mostu na potoku Bembeńskie , chuligani zobaczyli trzech mężczyzn , którzy szli na pomoc napadniętym mieszkańcom i rozeszli się w dwie strony . Na prawo koło potoku Bembeńskie uciekł Skawiniak , a na lewo koło potoku Karcz . Słonce zaszło i zaczęło się ściemniać . Zorganizowało się około dziesięciu mężczyzn i postanowili odnaleźć bandytów i zemścić się za krzywdy doznawane od nich przez lata . Była ciemna noc , nie było żadnych świadków tych wydarzeń . Rozpoczęto przy pomocy lamp elektrycznych poszukiwania Ludwika Karcza , lecz nie przyniosły one żadnego skutku . U Kantego Warciaka przebywał na urlopie wczasowicz z Krakowa , który podpowiedział , że chuligan znajduje się ukryty w szopie w sianie .

I tam został odnaleziony Karcz i ciężko kijami pobity . Nieprzytomnego  zabrano z szopy i wrzucono do rowu przydrożnego . Następnie grupa mężczyzn rozpoczęła poszukiwania Skawiniaka i również został odnaleziony , ukrył się w działce kapusty . Został kijami straszliwie pobity , wrzucano go do wody w potoku , wyciągano i znów kijami bito . Następnego dnia rano rolnicy z roli Krpcowej i Makuchowej poszli kosić trawę , a w domu pozostały same kobiety . Sołtys wsi zawiadomił Posterunek Policji Państwowej w Jabłonce o tym incydencie . Przybyło dwóch posterunkowych , którzy znaleźli w rowie Karcza . Był on nieprzytomny lecz dawał znaki życia . Został przewieziony furmanką do Jabłonki , później leczony był w szpitalu w Nowym Targu i po kilku miesiącach wyleczył się . Co się stało ze Skawiniakiem sołtys i posterunkowi nic nie wiedzieli .

Za kilka godzin Skawiniak przyszedł do przytomności i o własnych siłach wyczołgał się na łąkę . Kobiety zawiadomiły miejscowego proboszcza .

Ks. proboszcz przybył na miejsce i zorganizował młodych chłopców i kobiety , którzy na rękach przenieśli Skawiniaka do szopy Serafina Kowalika . Był strasznie pobity , spuchnięty i jedno oko miał wybite . Ks. proboszcz zapytał się Skawiniaka czy chce żałować za grzechy , lecz głowa dawał znak , że nie chce .

Za dwie godziny zmarł i został pochowany na cmentarzu w Podwilku . Na pogrzebie nie było krewnych zmarłego , a trumnę wykonali mieszkańcy wsi z polecenia sołtysa . Funkcjonariusze Policji Państwowej dokładnie znali działalność pobitych chuliganów , spisali odpowiednie protokoły i prokurator umorzył sprawę , sądu nie było . Na tym wydarzeniu zakończyły się chuligańskie wybryki w naszej wsi , mieszkańcy odetchnęli z ulgą i nastąpił spokój .    

         W roku 1939 głośno mówiło się , że będzie wojna . W sierpniu była częściowa mężczyzn , którzy szli do wojska opłakiwani przez swoje żony i dzieci . W drugiej połowie sierpnia mieszkańcy Podwilka pod nadzorem wojska kopali rowy przeciwczołgowe , a żołnierze budowali zasieki z drutu

kolczastego . W dniu 30 sierpnia została ogłoszona mobilizacja koni poszczególnych kategorii . W dniu 31 sierpnia wieczorem zebrało się dużo mieszkańców koło karczmy Karola Słabego , ażeby wysłuchać dziennika czy będzie wojna . Dziennik wieczorny i nocny nic nowego nie przyniósł , tylko , że mnożą się starcia graniczne .

Mieszkańcy wsi położyli się do snu i w dniu 1 września 1939 roku o

godzinie 4.45 obudził ich ryk samolotów, które nisko przeleciały ponad wsią . Za kilka minut przyjechały trzy czołgi niemieckie , a tuż za nimi jechały czołgi , piechota zmotoryzowana i artyleria . Takiego uzbrojenia mieszkańcy wsi nigdy nie widzieli . Żołnierze niemieccy byli młodzi , ładnie ubrani , ogoleni , pachnący wodą kolońską . Kobiety rzucały kwiaty na czołgi , a żołnierze częstowali czekoladą dzieci . Pierwszy dzień wojny upłynął w spokoju . Na górnym końcu wsi było bardzo dużo wojska niemieckiego , gdyż znaleźliśmy się w drugiej linii frontu . We wsi Wysoka polskie wojsko pod dowództwem pułkownika Maczka stawiało silny opór najeźdźcy . W nocy z pierwszego na drugiego września strzelano do Niemców . Żołnierze polscy , którzy z granicy w Chyżnem i Lipnicy Wielkiej wycofali się lasami , podeszli do wsi bliżej zabudowań i oddali strzały do Niemców . Niemcy nie zorientowali się kto strzela , lecz przypuszczali , że strzały oddali cywile , to jest mieszkańcy naszej wsi .

W dniu 2 września 1939 roku wściekli niemieccy żołnierze przeprowadzili rewizje po domach i znaleźli mundury koloru zielonego i byli pewni , że żołnierze polscy są przebrani za cywilów . Mundury , które znaleźli nie były wojskowe , lecz miejscowej orkiestry . Niemcy natychmiast rozpoczęli wywozić samochodami na Słowację młodych mężczyzn . Wywieziono około 80 osób .

W nocy z pierwszego na drugiego września w zabudowaniach gospodarczych tutejszego probostwa został zabity oficer niemiecki . Niemcy podejrzewali o zabójstwo miejscowego proboszcza ks. dziekana Jana Góralika , którego wywieźli i zginął w obozie w Dachau w roku 1942 . Po wsi krążyły różne pogłoski na temat zabitego oficera . Mówiono , że zabójstwa dokonał sekretarz Gminy , mieszkaniec naszej wsi Albin Chowaniec wraz z kierownikiem szkoły Wojciechem Lorencowiczem . Inna wersja krążyła po wsi , że oficera niemieckiego zabili sami Niemcy , gdyż był bardzo surowy dla swoich żołnierzy. Jak to było naprawdę dokładnie nie wiadomo . Pod wieczór drugiego września niemieccy żołnierze wypędzali z domów mieszkańców naszej wsi i wskazywali iść na tyły . Niektórzy mieszkańcy wyjechali furmankami do Jabłonki i Chyżnego . W zabudowaniach mieszkalnych Józefa Kowalczyka u Kudzi niemieccy żołnierze internowali około 60 osób .

         A oto tragiczna noc z drugiego na trzeciego września 1939 roku . Znów pojawiły się strzały do Niemców i w czasie tej strzelaniny zostało zabitych czterech mieszkańców naszej wsi z roli Kobiałkowej : Maciej Sobczak , Hermina Prylińska , Justyna Walkowiec i Linus Walkowiec lat 10 . Było również dużo rannych . Cecylia Bielak ciężko ranna i żona Sobczaka lekko ranna w nogę . Zostało również spalonych wraz z inwentarzem żywym i martwym 12 budynków mieszkalnych i gospodarczych .

         W dniu 3 września 1939 roku żołnierze polscy we wsi Wysoka wycofali się i wojska niemieckie całkowicie opuściły Podwilk . W szpitalu polowym w naszej wsi zmarło pięciu żołnierzy niemieckich , których pochowano na cmentarzu w Podwilku . Internowanych mieszkańców naszej wsi przyjęły w Rużomberku władze słowackie i przywiozły samochodami do domów .

         Internowani przynieśli wiadomość uzyskaną od władz słowackich , że Górna Orawa i Spisz zostaną przyłączone do Słowacji . Rząd Słowacki zwrócił się z prośbą do rządu niemieckiego , ażeby Spisz i Górna Orawa zostały przyłączone do Słowacji . Rząd niemiecki załatwił prośbę pozytywnie , nawet proponował przyłączyć do Słowacji tereny aż po Nowy Targ . Rząd Słowacki nie wyraził na to zgody . Niepodległe państwo słowackie było zaprzyjaźnione z Trzecią Rzeszą . Państwo słowackie powstało 14 . III . 1939 roku .

Liczyło 3 miliony mieszkańców w sześciu województwach . Czechy i Morawy były wówczas pod okupacją niemiecką . Stolicą państwa słowackiego była Bratysława . W dniu 20 września 1939 roku przybyli do naszej wsi przedstawiciele władz słowackich , którzy dokonali wymiany pieniędzy . Za jednego polskiego złotego otrzymano pięć i pół korony . Ludność z takiej wymiany była bardzo zadowolona . Rynek na Słowacji jak na tamte czasy był dobrze zaopatrzony .

         Od dnia 1. X . 1939 roku rozpoczęła w naszej wsi działać administracja . W Podwilku została utworzona siedziba Gminy ( Notarsky Urad ). W jej skład weszły wsie Orawka , Podsarnie i Harkabuz . Również w tym czasie rozpoczęła się nauka w szkołach . W miejsce jednego nauczyciela przybyło ze Słowacji trzech . Utworzony został Posterunek Milicji z siedzibą w naszej wsi . Terenem działalności Służby Bezpieczeństwa były wsie Podwilk oraz Dolna i Górna Zubrzyca . W dniu 21 . XI . 1939 roku przybyli do naszej wsi żołnierze Armii Słowackiej wraz ze służbą graniczną , gorąco witani przez mieszkańców naszej wsi . Został również utworzony Urząd Celny na granicy Słowacji i okupowanych ziem polskich zwanych później Generalnym Gubernatorstwem . Przybył również do naszej parafii proboszcz ks. Jan Malik .