PROBLEMY NABOŻEŃSTWA

W LATACH 1920 – 1939

 

W roku 1927 wyjechał do Słowacji ks. Jan Schelling , który był proboszczem przez 37 lat . Następnie przybył do naszej parafii ks. Jan Góralik ( później dziekan ). Gosposią domową była siostra ks. Góralika . Proboszcz prowadził gospodarstwo rolne , posiadał parę koni , 10 – 12 sztuk bydła , trzodę chlewna , indyki , gęsi , kaczki i kury . Utrzymywał pachołka , kucharkę i pasterza . Plebania była murowana z kamienia , okna miała bardzo małe , nie była odizolowana , wyglądała na więzienie . W roku 1935 ks. proboszcz postawił z drzewa nową plebanię i warunki polepszyły się . Drzewo pochodziło z lasów tutejszego probostwa , a koszty budowy pokrył ks. proboszcz .

         W roku 1932 w czasie oktawy Bożego Ciała wieczorem na nieszporach organista zapomniał zgasić świeczkę na organach i przez noc powstał pożar w kościele . Pożar zauważono wczesnym rankiem w święto Bożego Ciała . Pożar zniszczył organy , chorus , ławki i częściowo sklepienie i platon . Z trudem wierzący wyremontowali kościół i zrobili wokół niego ogrodzenie . W tym czasie w Podwilku żyło 9 rodzin żydowskich i dwie rodziny świadków Jehowy . Niewierzących nie było we wsi .